Kulig, jedna z wielu magicznych atrakcji Podhala

Od zawsze majestatyczne góry przyciągają swoich wielbicieli. Polskie Tatry słyną ze swoich malowniczych szlaków,  niesamowitych widoków i całe gamy atrakcji. Jedną z wielu jest dosyć kontrowersyjny kulig. Kontrowersyjny dlatego, że sanie ciągną konie, które mają swoich obrońców i miłośników. Zdania są podzielone, dlatego można pominąć wszelkie dyskusje i skupić się na samej atrakcji. Sanie są zwykle czteroosobowe, derki mają nam zapewnić ciepło podczas przejażdżki. Woźnica i koń. Niby nic takiego, bo po dziś dzień spotyka się wozy ciągnięte przez konie. Ale tylko w górach możemy użyć sań w cudownych okolicznościach przyrody. Zima w górach bywa bajkowa, więc podczas takiego kuligu dostrzegamy piękno przyrody. Już sam dźwięk dzwoneczków przenosi nas do scenerii baśniowej, płonące pochodnie nadają niesamowitego klimatu i tajemniczości całej wyprawy. Podróż przez zaśnieżone ścieżki, kiedy jeszcze nie jest tak ciemno, tylko na tyle jasno, że śnieg nie razi w oczy, dostrzegamy piękno gór, które swoim dostojnym wyglądem przywodzą na myśl niedostępną dziką krainę. To właśnie wtedy zdajemy sobie sprawę z potęgi gór, a powiedzenie „przenosić góry” nabiera dla nas nowego znaczenia. Niewielki mróz czy padający śnieg nam wtedy nie straszne, widoki i magia sytuacji potrafią tak zauroczyć, że możemy nawet nie dostrzec drobnych niedogodności pogodowych. To nie jedyne zaskoczenie, na końcu szlaku czeka na nas ognisko. Pieczenie kiełbasek zimą, wśród zasypanej polany i wysokich świerków ma swoją moc. Możemy się ogrzać, zjeść, a czasem nawet ulepić z dziećmi bałwana. Droga powrotna znów przenosi nas do bajkowej krainy. Kulig to świetna opcja spędzenia wolnego popołudnia, doskonały pomysł na niecodzienne spotkanie z przyjaciółmi czy rodzinną wyprawę z dziećmi, na zawsze pozostanie w naszych wspomnieniach. Dzwonki, pochodnie, sanie i spadające z nieba płatki śniegu, czy można wyobrazić sobie coś równie magicznego, zwłaszcza w okresie świątecznym?   

About the author